040 2012-02-01 00:30:13

zabierzcie to wszystko ode mnie, jestem zbyt popierdolona by funkcjonować nieprawidłowo, co dopiero zaś prawiodłowo. wszystko ode mnie odeszło, nie dam rady pisać, nie dam rady czytać, pochłaniam więc sztukę łatwą, obrazki zupne i tumblrowe, filmy i seriale, z powodów technicznych musiałam przerwać Twin Peaks, teraz także Doctora Who, więc oglądam Sherlocka. jakie to przygruntowe, zniszczone, słucham też byle czego, pop jakiś. zaraz zawrócę do mum i Plastic tree. ale to zaraz.
nie chwytam już oddechów, nic nie rozumiem, sypię się chyba, może napisanie kilku słów na tym jebniętymi arbuzowym polu pomoże. może choć zwróci mi wenę, w niej mogę się zatracić!
hit me, kiss me, kill me, love me, co ja ze sobą robię, kolejny kryzys, wolałabym zniknąć, nie chcę nawet myśleć, przychodzą mi od razu do głowy rzeczy tak straszne, niewyobrażalnie szalone. autyzm mnie fascynuje. schizofrenia, osobowość graniczna, co mi jest do cholery. graniczna wygląda tak kusząco i zrobiłam wielkie oczy gdy pierwszy raz o niej czytałam, odnajduję się w niej. poza tym, enneagram, jestem czwórką, to też widzę. 4w5.
uciekajcie uciekajcie idzie zły człowiek złe sny złe sny robi sobie krzywdę we wszystko w głowę.
a Diru wyje mi "pokaz cięcia nadgarstków". ach, Machiavellism. zapomniałam już o tych rozkosznościach japońców, oni byli przecież pierwszymi świadkami moich zmian. ZMIAN.
czemu nikt nic nie widzi. może widzi. ale co oni mogą, ja sama nie wiem jakiej pomocy potrzebuję. i zapewne nikt nie jest w stanie mi pomóc oprócz mnie samej, to zauważyłam już dawno.
jest jeszcze Ona. inna Ona niż kiedyś, całkiem inna, choć nie przestałam lubować się w krzywdzeniu siebie samej wplątując się w rzeczy przeróżnej. ależ ze mnie głupia lesba, czyżbym była już totalnie skazana na dziewczęta. w sumie nie myślę o tym nigdy, ale i zawsze. mam jakieś teorie, ale to tylko tak na pokaz, żeby udawać przed wszystkimi że jestem choć trochę poukładana. NIE JESTEM. jestem pieprzonym bałaganem, od dawna. chyba od dawna.
ach, bredzę. a Ona mnie tu znajdzie, internetowa agentka. helloł, macham ci! powiedz mi lepiej co mam z tobą zrobić, nie cwaniakuj.
z jednej strony chcę szczęścia, z drugiej chcę sczeznąć. nie mam siły na zupę, najchętniej bym gdzieś odpłynęła, daleko, nieprzytomnie. świat nie jest jak w filmach. w filmach wszystko by się ułożyło albo wszystko bym się spiedoliło. a tu mamy niepewność, akcje niepełne, jakieś filuteryjne zagwostki, nikt nie wykłada kart na stół, ani jednej. zabij mnie.

skomentuj (0)

039 2011-12-23 21:02:18

cóż za niemoc, cóż za schematy, wpadam znów w te same, uzależniam się od osoby, cholera, jasna cholera. i niemoc twórcza, wszystko sprzysieżyło się przeciwko mnie, only if for a night, w dodatku rozmawiam z idiotami, gdyż z kim chce, nie, ja się nie będę narzucać, prawda? i let the water take me. Ofelia, przepadam za Ofelią. i za Elaine. Elaine z Astolat, mam niezłą pamięć. Pani Nenufarów. overflow! you could have it any other way. źle mi, robię się chorobliwie sama nie wiem co, ostatnio wychodzą takie rzeczy, mam ochotę wyjść na papierosa, ale nie mam siły się ubrać, znowu te jebane święta, do których nie przykładam się jak do zadań szkolnych, wszystko nie tak. chciałabym, nie dostanę żadnych uczuć, odczuć, emocji, boże. shivering.

skomentuj (0)

038 2011-06-08 14:27:53

give me danger, give me danger, danger, danger. tak, wokalista Dangerous Muse ma inspirujący, frywolny głos. nie wytrzymałam presji i dziś zostałam, nie wiem jak to się skończy. kończę zakupione Metro 2033, został mi rozdział, książka jest fascynująca, jak mało co współczesnego. Roszek robił nam test na zwichrowania jakie przyswoiliśmy w dzieciństwie i nigdy z nich nie wyjdziemy. najważniejsze, moja odraza do psów, zostałam w niej utwierdzona. poza tym stałe rozdarcie między ludźmi, to też. międyz dwoma osobami. i to tak płynie, Ada i Anka, bliźniaczki, Marta i Justyna, a teraz... ci chuje. nie wiem już co mnie dźga i czy dźga. paranoja, schizofrenia i odchudzanie. piję mineralizowaną wodę, wchłaniam otręby granulowane. wszystko po co, i tak przyjdą czarni. nie uciekaj, zmierz się ze swoim przeznaczeniem. smutne. jest ciepło, ponownie zepsułam nogę, skończę nisko, ciepło jest we mnie i na zewnątrz, oba nieprzyjemne. chcę zapalić, został mi jeden marlboro, ale to tylko w sytuacji emergency, a taka jeszcze nie nadeszła. zdrowy pesymizm, niezdrowy. miotam się, jak z reguły. nie. za bardzo, zbytnio, nie.

skomentuj (0)

037 2011-05-27 17:36:54

uspokoiłam się nieznacznie, z porównaniem z wcześniej. przypadkowo zaprzyjaźniłam piosenkę Portishead z albumu z 1997, o tytule Elysium i świetnie mi się przy niej rozpływa. nie rozumiem genezy mojego gniewu, złości, poczucia tak silnego odtrącenia i wyobcowania. krzywdzą mnie tak silnie drobne gesty. wszystko przypadkiem, opowieść, o mówiącym wiele tytule Metro 2033, rosyjskie, moskiewskie, pożądam, ale nie wiem jak organizować w czasie. i jeszcze chcę jakieś przyjemne drarry z ikrą. lubię drarry z ikrą i nie powinnam wciąż czytać na okrągło jedynie trzech najlepszych tytułów. śmieszne, simsy zainspirowały mnie do opowiadania o wampirach, mam obmyślony przez jedną noc prawie kompletny świat przedstawiony. ale fabuły brak, miejsca, przestrzeń, ciachnięcia. bowiezm! geniusz. i, kurwa, jadę na Prince'a. drugi geniusz.

skomentuj (0)

036 2011-04-01 17:48:28

dawno mnie tu nie, cały marzec. bo ostatnio napomknęłam o rzeczy, którą gdy widziałam, odechciewało mi się pisać. dużo się zmienia, wczorajsza nie jest mną dzisiejszą. Crispin Glovers? ja prawie nie mogę, słowa, one nie powinny. niektóre rzeczy wydają mi się za jasne, za światłe, zbyt odkryte, czasem mówiąc o czymś burzymy bezczelnie niepisaną zmowę milczenia, które to powinniśmy akurat zachować. ta zewnętrzna pogodność, przytłaczająca, nie mogę, czuję że albo ja oszukuję świat, albo on oszukuje mnie. właśnie o niej myślę, ona piszę, dosk. jestem bardzo zdrowa. tak jakby tej przyziemności nie było nie można. choć nie ma, w dużym stopniu. że człowiek jak góra lodowa, istny demotywator, tylko drobny wierzchołek nad powierzchnią, cała ta mroczna reszta czająca się w głębinach. ale muszę czytać książki. klasa mnie zasmuca, zdarza jej się. mogłabym mieć jakiegoś czegoś na same zajebiste openingi.
to jest całkiem pole, bardzo arbuzowe pole, wszystko się łączy, czynię zagadki, ale wszystko to całość.
peace. piece of cake.

skomentuj (0)

035 2011-02-26 15:01:10

Bowie. psychologiczne zajęcia. herbata. i marcowe Elle. i kot, kota chcę.
ależ to wszystko pięknie brzydkie. silne.
esemeski. z Kamilką, Koraliną i Antonim.
powinam ogarniać fizyczkę, gegrę, łacinę i chemię, mogłabym też napisać pracę z polaka.
jutro osiemnastka Agnieszki, Patryka i kogo tam jeszcze. Asi, bliźniaków i Czarka.
takie jakieś to niewypałowe/niewypalone? zupuję się bardzo. trochę lastuję. oglądam regularnie nowych Skinsów, przypominam sobie Buff, chcę ściągać pierwszy sezon Anioła.
z zupy: I fall in love with every sociopath that I meet. coś w tym jest. w rozchodzącym się krzywdzeniu, gaszeniu uczuć, odczuć, czynieniu spokoju, nieodwzajemnianiu, niespełnianiu, niewypełnianiu. nie, ja, nie mam siły. rozchodiz się po kościach.
pójdę już. Bowie, Bowie. Egipt, kraj ubogiej ludności, a cała ta biała turstyka, ekskluzywna, taki kontrast. mam mamę, szaleństwo, tak się nie doagadujemy, że aż się nam zdarza. ciekawe ile zostało mi fajusi. trzy black devile.

skomentuj (0)

034 2011-02-16 20:46:16

szkoła, szkoła, nowy semestr, haha. my się w Trzecim opierdalamy, no a przynajmniej humany, tylko ciii. ładniej się mówi że chillout. ogarniam, nie ogarniam. jestem po niedzielnej osiemnastce Karolki i jej następstwach, szaleństwo totalne, rozmanse i romansiki. spełniło się coś. pewnie nie wspominałam, może wspominałam. miałam jakiś czas temu taki schiz, że chciałam zobaczyć całujących się chłopaków. ot tak, po prostu, żeby się przekonać, że ten świat nie jest taki nudny, monotonny i drętwy i nie wiadomo co. i zobaczyłam, ha. nic wielkiego, ale, słowami murzynistów: jaram się jak murzyn na stosie. ot, ot, takie małe przyjemności.
byłam dziś z Sisi w Kwadracie. chcę, chcę płaszcz wiosenny i torbę, ale moda teraz na płaszcze z rękawami 3/4, a torby za mało pojemne.
ha, prawie że odrobiłam matmę. uczę się bioli na poniedziałek, mimo iż powinnam zapoznać się z historią na piątek, o ktrórej bladego pojęcia nie mam.
Lalka, Potop, Sto lat samotności, Przemiana. filmy dla M.I.
night!

skomentuj (0)